Trio Band
Trio Band to rodzinny zespół muzyczny, tworzony przez Jagodę, Piotra i Pawła – trójkę rodzeństwa pochodzącego z Psar. Choć każdy z nich mieszka dziś w innym miejscu i na co dzień zajmuje się czymś innym niż muzyką, to wspólne muzykowanie pozostaje dla nich pasją, która ich łączy, wzmacnia rodzinne więzi i pozwala wyrażać emocje.
OSOBOWOŚĆ I PASJE
Trio Band to rodzinny zespół muzyczny, tworzony przez Jagodę, Piotra i Pawła – trójkę rodzeństwa pochodzącego z Psar. Choć każdy z nich mieszka dziś w innym miejscu i na co dzień zajmuje się czymś innym niż muzyką, to wspólne muzykowanie pozostaje dla nich pasją, która ich łączy, wzmacnia rodzinne więzi i pozwala wyrażać emocje. Wspólnie tworzą nie tylko dźwięki, ale też przestrzeń, w której czują się jak w domu. Dziś Trio Band tworzy wokalne trio, z akompaniamentem gitary i instrumentu klawiszowego. Cechuje ich różnorodny repertuar – od rocka lat 80., przez disco polo, aż po nastrojowe ballady. Inspirują się takimi artystami jak Maanam, Budka Suflera, Lady Pank, Stachursky, Anna Jantar czy Papa Dance. W centrum ich muzyki zawsze stoi przekaz – tekst musi coś znaczyć, wywoływać emocje i być zrozumiały dla słuchacza. Muzyczne tradycje przekazywane są u nich niemal z pokolenia na pokolenie. Szczególnie synowie kontynuują tę pasję, grając na gitarach, śpiewając lub zajmując się DJ-ką.
DOŚWIADCZENIE
MUZYKA DLA NICH TO
PODSUMOWANIE
Wywiad z rodziną [audio]
-
Wywiad z Trio BandMagdalena Hak
Wywiad z rodziną
Zapraszamy na wywiad z uczestnikami projektu Rodzinne Muzykogranie. Projekt realizowany przez Gminny Ośrodek Kultury Gminy Psary dofinansowano ze środków budżetu państwa, program rządowy Edukacja kulturalna 2025, finansowany ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z funduszu promocji kultury państwowego funduszu celowego.
MAGDA: Witam bardzo serdecznie. Spotykamy się dzisiaj z zespołem Trio Band, który weźmie udział w projekcie „Rodzinne Muzykogranie”. Przedstawcie się.
JAGODA: Jagoda...
PIOTR: Piotr....
PAWEŁ: I Paweł.
MAGDA: I jesteście tutaj, można powiedzieć, z Psar, przynajmniej tutaj w Psarach sięgają wasze korzenie. No i jesteście rodziną muzykującą?
JAGODA: Tak.
MAGDA: Więc zacznijmy od prostego pytania. Jakiej muzyki słuchacie najczęściej?
JAGODA: Ja wolę muzykę spokojną, taką zrelaksowaną. Z tytułu swojej pracy, więc jak przyjdę do domu się wyciszyć, to wolę coś takiego, natomiast przy jakichś imprezach dać czadu i jest wtedy okej.
PAWEŁ: No, miłą dla ucha, do tańca.
PIOTR: Do tańca, do różańca, taneczną.
PAWEŁ: Tak jest.
PIOTR: I taką znaną, przeboje polskie, rock'n'rollowe. Niekoniecznie, może lata osiemdziesiąte również gdzieś się tam przeplatają w tym naszym repertuarze śpiewanym, granym. No i muzyka, to jest wszystko.
MAGDA: A jakichś takich ulubionych artystów, którzy was też poniekąd inspirują, powodują, że ta muzyka po prostu przemawia do was dogłębnie?
PIOTR: No, raczej muzyka rockowa. No, Manam, Budka Sufflera, Lady Pank i tego pochodne dalej, lecące w tą stronę zespoły.
JAGODA: No, troszkę dalej, to, Stachurski.
PAWEŁ: O, Stachurski jeszcze. Anna Jantar nawet.
JAGODA: Anna Jantar, tak. Papa Dance, bo to nasze takie, o....
PAWEŁ: No i oczywiście disco polo również, jak najbardziej.
JAGODA: Disco polo bardzo lubimy.
MAGDA: Muzyka zawsze była obecna w waszym życiu?
JAGODA: Zawsze. Od dziecka.
PAWEŁ, PIOTR: Od dziecka, tak.
MAGDA: Jest to coś przekazywane z pokolenia na pokolenie u was w rodzinie?
PAWEŁ:Dokładnie, tak.
MAGDA:Przez rodziców, dziadków?
JAGODA, PAWEŁ: Przez wujków. Rodziców, tak, wujków.
MAGDA: Pamiętacie, jak to się zaczęło? Na przykład od jakiego instrumentu?
PAWEŁ: Tak, chodziliśmy do szkoły podstawowej i wujek Zdzisiu, najmłodszy brat naszej mamy, po prostu stwierdził, że...
JAGODA: Jedyny brat.
PAWEŁ: Jedyny...stwierdził, że talenty się marnują, bo przychodziliśmy do niego, miał pianino, już żeśmy coś pogrywali, podśpiewywaliśmy. No i do szkoły muzycznej i od tego się zaczęło.
MAGDA: Ale byliście już tak nakierowani, że ja gram, ja śpiewam? Czy raczej to był taki proces twórczy, kreatywny?
PAWEŁ: Gram, śpiewam? My żeśmy od małego śpiewali, grali. Tak, już na jakiś akademiach w szkole śpiewaliśmy i od szkoły muzycznej się zaczęło. Ale dopiero faktycznie tego wokalu i muzyki, grania, to dopiero w szkole muzycznej, bo tam była rytmika, i to wszystko, tam człowiek dopiero doszlifował się tak.
JAGODA: I poszliśmy w trójkę do tej szkoły muzycznej. Paweł na akordeon, Piotrek na obój, a ja chciałam bardzo grać na pianinie. Ale pan, który mnie przyjął, stwierdził, że mam paluszki stworzone do wiolonczeli. I zrezygnowałam. I już więcej nie poszłam. I żałuję, bo by mi się to teraz przydało.
MAGDA: Czyli takie wasze instrumenty wiodące to jest?
PAWEŁ: Akordeon, klawiszowe.
PIOTR: Obój to miałem w szkole muzycznej, a dodatkowo własnym sumptem nauczyłem się grać na gitarze.
MAGDA: A ty, Jagoda, zatarłaś temat instrumentów?
JAGODA: Tak, zatarłam. Teraz tylko jest bębenek.
PAWEŁ: Obecnie na bębnie. W zespole „Tęcza”.
MAGDA: A to będą instrumenty, które razem z wami pojawią się na koncertach?
PAWEŁ: Nie, będzie gitara i instrument klawiszowy.
JAGODA: I trzy wokale.
MAGDA: Powiedzcie mi w takim razie, pamiętacie taki pierwszy wasz wspólny występ? Jak to się zaczęło, że ten zespół gdzieś tam się stworzył?
JAGODA: Zespół stworzył się później. Ale zaczynaliśmy już na akademiach w szkole. Więc zawsze nas tam, tą trójkę, widziano. No i potem tak jak Paweł wcześniej mówił, Zdzisiu nas tak popchnął trochę. Nawet pojechaliśmy do Katowic na taki występ. Przegląd takich właśnie dziecięcych zespołów, gdzie śpiewaliśmy piosenkę Bonny M`u, do której mama napisała nam po polsku, tekst. I żebyśmy dali radę. Nazywało się to „Ile, ile dróg...sialalalala”. Coś takiego.
PAWEŁ: No i wujek Zdzisiu przygrywał na pianinie. A myśmy w trójkę śpiewali.
JAGODA: No. Ja w ogóle z tego, co mama przekazała mi, jak miałam trzylatka, to już się fascynowałam tą muzyką taką starszą, bo siadałam sobie na krzesełku, mama mówi taborecie i kiwałam sobie nóżkami i śpiewałam sobie piosenkę Barbary Rylskiej „ A ja sobie giczałami kiwam”. Później wkręciłam się w „Rudego Rydza” Pani Majdaniec. Tak,a na koniec zostałam przy „Chłopcu z gitarą”....byłby dla mnie parą Karin Stanek. No i tak zostało. Długo, długo ci chłopcy się przewijali przez moje życie. Ale to nie byli moi chłopcy. Teraz już takiego mam. Ma gitarę, ale gra tylko dla siebie.
MAGDA: To powiedzcie w takim razie, czy młodszym pokoleniom w waszych rodzinach, dzieciom, wnukom też te pasje muzyczne przekazujecie? Jest to dla was ważne?
PIOTR: No u mnie trafiło tak, że syn pogrywa na gitarze, grywa w zespole. W tej chwili ma jakąś tam pauzę, ale myślę, że raczej będzie kontynuował to granie na gitarce.
PAWEŁ: U mnie również córki nic, ale syn również instrumenty klawiszowe, wokal. Gdzieś DJ-ką się tam troszkę zajmował. Ale teraz tak samo. Pauza na chwilę, nie wiem, może to jakaś...
PIOTR: Żeby nie ominąć. Mój syn Wojtek, a twój syn Tomasz.
PAWEŁ: Tomasz i Wojciech.
JAGODA: A ja mam dwie córki. Karinę i Monikę. Obydwie próbowały na akademiach. Karinka bardzo ładnie na Dniu Matki zaśpiewała. Natomiast później jakoś tak było... Monika popłakała się i uciekła. Nie dała rady.
PAWEŁ: Zjadł ją stres.
JAGODA: Stres ją zjadł. Ale mają ucho muzyczne. Tańczą, ale już teraz nie śpiewają. Chyba, że coś przy gotowaniu.
PAWEŁ: Bo moje córki Karolina i Patrycja, to nic w tym kierunku.
JAGODA: Słonik im na ucho nadepnął.
MAGDA: Czy to jest tak, że w waszej rodzinie bardziej męska część ma predyspozycje do muzykowania?
PAWEŁ: Tak. Tak.
MAGDA:Tak bardziej geny taty?
JAGODA: Tak. Tak.
MAGDA: No to powiedzcie jeszcze, dlaczego warto grać jako rodzina? Co wam to daje? Buduje to jakieś szczególne relacje, więzi między wami? Pomaga wam to utrzymać te relacje?
PAWEŁ: Tak, więzi przede wszystkim. No i to, że się spotkamy. Bo jednak tak nie często jest nam dane się spotkać tak, żeby tak blisko po prostu i pośpiewać.
JAGODA: Chociaż my tak bliżej to Piotr daleko.
PAWEŁ: Piotr z Białego Dunajca to jednak troszkę ma przyjechać.
PIOTR: No sam sobie wybrałem taki los.
MAGDA: A jak się już spotykacie w domu, powiedzmy przy świętach, nie? Taka tradycyjna okazja do tego, żeby wspólnie pomuzykować. To jaki repertuar wpada? Toczycie boję, że ja chcę grać to, a ja chcę grać to? Czy macie jakieś takie wspólne te muzyczne dźwięki, które was łączą i które chętnie po prostu gracie?
PAWEŁ: Zdarzają się zgrzyciki takie małe, ale raczej...
JAGODA: Jeżeli chodzi o święta, to wspólnie, bo to jest kolędowanie. To włączają się też rodzice i jest wtedy tak fajnie, przyjemnie. A poza kolędowaniem, no to...
PIOTR: Wpada propozycja utworu, każdy się z nim zapoznaje,akceptujemy go i idzie w świat i koniec.
MAGDA: A jakiś pomysł na koncerty już macie projektowe?
PAWEŁ: Mamy. Nie będziemy zdradzać.
MAGDA: Nie będziecie zdradzać. Oczywiście, że nie zostawiamy smaczki na kulminację wszystkiego.
PIOTR: Tak jest.
MAGDA: No dobrze, to powiedzcie w takim razie, czy udział w tym projekcie to jest dla was wyzwanie? Spełnienie marzeń? Sprawdzenie swoich umiejętności?
PIOTR: Jest to coś nowego.
JAGODA: Sprawdzenie umiejętności i wyzwanie. Bynajmniej dla mnie.
PIOTR: Jest to bardzo fajna sprawa, że w ogóle takie projekty powstają. I są osoby, które gdzieś w ten projekt potrafią się wkleić również, prawda? Ze swoimi możliwościami, bo nie każdego Pan Bóg tak obdarował takim talentem.
MAGDA: No to na pewno. Rzadko się zdarza, żeby rodzina była tak liczna, że tak powiem dużo osób w rodzinie mogło się pochwalić tym, że gram, śpiewam, robimy to wspólnie i robimy to po prostu dobrze?
PIOTR: Tak, to też nasza zasługa i nasze chęci, nasze zrozumienie się nawzajem, prawda? I później stworzenie czegoś, co odbiorcy odbiorą pozytywnie, my z tego też czujemy radość. Także no to idzie dwustronnie. Jest miło i wesoło.
MAGDA: No to bardzo się cieszę. Fajnie, że dołączyliście do naszego projektu. Powiedzcie mi w takim razie, tak po prostu, czym dla Was jest muzyka?
Tak jednym, dwoma słowami.
PAWEŁ: Życiem.
JAGODA: Dla mnie? Powietrzem.
PAWEŁ: Życiem, powietrzem.
PIOTR: Powietrzem. Wszystkim.
JAGODA: A dla mnie wszystkim. Ja bez muzyki nie umiem. Ja przychodzę do domu, pierwsze co, włączam radio... Cokolwiek robię, ta muzyka musi być.
PIOTR: Spotykam się nieraz z ludźmi, którzy mówią, że a ja tego nie słyszę. A co ty tu słuchasz, jak ja tego w ogóle nie rozumiem. No naprawdę przykro mi jest, że są tacy ludzie, naprawdę nie obdarzeni w ogóle muzycznym talentem. I dla mnie jest to niezrozumiałe, a z drugiej strony patrząc na niego, to mu współczuję, tamtej osobie. No bo nie słyszeć tych dźwięków, co my słyszymy, no to jest dla mnie niezrozumiałe. A dla niego to jest normalne. No i każdy z tym musi żyć.
MAGDA: Ale muzyka uwrażliwia na drugiego człowieka?
JAGODA: Tak, tak. Jak najbardziej.
MAGDA:Pomaga też w relacjach?
PAWEŁ: Na pewno, na pewno. Inaczej człowiek patrzy na życie, inaczej myśli, nabiera dużo pokory również.
MAGDA: Zdarzyły Wam się takie sytuacje, że z kimś nie mogliście się dogadać, nagle padł w rozmowie temat muzyki i hop, zaskoczyło?
JAGODA: No ja raczej nie.
MAGDA: Nie musieliście łagodzić nastrojów?
PIOTR: Nie, nie musieliśmy. Nie było, nie. W moim przypadku nie spotkałem się z taką sytuacją w życiu. I obym nie musiał.
MAGDA: No to zastanawialiście się już, gdyby doszło do tej kulminacji projektu i wygrywacie nagrodę, profesjonalne nagranie, to co by to mogło być? Wychodziliście już tak daleko w przyszłość?
JAGODA: Nie, nie zastanawialiśmy się.
PAWEŁ: Jeszcze nie zastanawialiśmy się. Aczkolwiek gdzieś tam jakieś myśli się przewijały. Ale jeszcze nie. Zobaczymy, okażą się bitwy dopiero.
MAGDA: Bitwy? Tak. No to powiedzcie, jak byście mogli zachęcić potencjalnych głosujących na to, żeby zagłosowali dla Was?
JAGODA: No jedynie chyba wyborem naszych utworów, tak? W których jest jakiś przekaz, żeby po prostu umieli wyczytać z tej piosenki to, co my chcemy przekazać.
PIOTR: Nasze zachowanie też będzie miało duże znaczenie.
JAGODA: No też będzie miało, no. Bo trzeba będzie coś…
MAGDA: No a właśnie taki przekaz w muzyce też jest dla Was ważny, żeby to nie była tylko taka kolokwialnie mówiąc potupajka, tylko żeby za tym tekstem też coś szło?
JAGODA: Muzyka.Zdecydowanie. Tak. Zdecydowanie.
PIOTR: Z muzyką idzie tekst, tekst musi być zrozumiały, musi mieć przekaz, musi mieć znaczenie, żeby ktoś odebrał go w takiej formie, w jakiej my chcemy go przekazać.
MAGDA: A macie jakieś takie swoje ulubione teksty, czy kawałki tekstów, które w tym przekazaniu...
PIOTR: No najlepiej w przekazem słownym, w lirycznych utworach można wyjść, prawda? Bo to jest, sama forma tego utworu już jest tym przekazem, a do tego jakaś fajna opowieść, prawda? Ale w rytmicznych utworach, no to przede wszystkim no zwrotka, która musi zawierać jakiś fajny element i referen prosty, zrozumiały dla wszystkich. Tak. Skoczny przede wszystkim.
PAWEŁ: Gdzie się raz go usłyszy i za drugim razem już zaśpiewa, powtórzy, o tak, to też fajnie.
MAGDA: Miłość w muzyce? Miłość jest ważna?
JAGODA:Tak.
MAGDA:Odnaleźliście przez muzykę swoją miłość, czy pomogła wam?
JAGODA: Przez muzykę to my się kochamy już od dawna, prawda?
PAWEŁ: W trójkę. Tak. Przez właśnie muzykę.
MAGDA: A ta muzyka u was w domu tworzy taką niewypowiedzianą nić porozumienia? Potraficie tak po prostu spojrzeć na siebie i wiedzieć co drugi może mieć na myśli?
PAWEŁ i PIOTR: Bez słów. Bez słów.
JAGODA: Tak jest. Jak najbardziej.
PAWEŁ: Czasami tak, spojrzymy, że nie musimy... Tak mamy.
JAGODA: Tak mamy czasami.
PAWEŁ: Po prostu tak jest.
MAGDA:To powiedzcie jeszcze, bo zawodowo nie jesteście związani z muzyką tak?
PAWEŁ: Zawodowo nie.
MAGDA: Z wykształcenia, tak po prostej linii nie? To jest po prostu taka wartość dodana w waszym życiu, pasja, którą z ogromną chęcią, miłością po prostu rozwijacie?
PIOTR: Takie hobby nasze.
PAWEŁ: Już takie hobby, tak.
MAGDA: Które trwa od mniej więcej...
PIOTR: Od... Ja bym powiedział od urodzenia.
JAGODA: No zaczynaliśmy w dziewięćdziesiątych latach. No dziewięćdziesiątych latach, tak. Moja Karinka miała dwa lata. No, to był 1992.
PIOTR: Już tak poważniej.
JAGODA: To był nasz pierwszy zespół taki razem. I graliśmy po tych właśnie imprezkach przy piwku.
PAWEŁ: Po weselach, zabawach, sylwestrach.
JAGODA: Potem wesela, tak, zabawy.
Gdzie nie mieliśmy zbyt dużo utworów. Trzeba było sobie poradzić.
PAWEŁ: Początki były... Ale fajne, miłe to było. A potem coraz więcej, więcej, więcej.
JAGODA: Miłe. Początki zawsze są trudne.
MAGDA: A macie jakieś takie wspólne, albo każdy z was osobno marzenie związane z takim waszym właśnie graniem rodzinnym? Coś, co byście chcieli tak po prostu stworzyć, zrobić?
PIOTR: No marzenie. No marzenie....każdy muzyk ma marzenie gdzieś zaistnieć na jakiejś dużej scenie. Gdzieś zapromować swój projekt stworzony, skomponowany przez siebie. Tekst utworzony na podstawie własnych przejść w życiu. Gdzieś tam perypetia takie, takie...
JAGODA: Trzeba napisać.
PIOTR: Takie ulane ładne w słowa. I z fajnym przekazaniem. I z tym razem wyjść do ludzi. No, jest to na pewno każdego marzenie, każdego muzyka.
MAGDA: Dotrzeć?
PIOTR: Tak, tak. I jeszcze zbudować coś tak wspaniałego, że to później cały świat śpiewa.
MAGDA: A to nie chcieliście właśnie zawodowo iść w tym kierunku i teraz wymiatać na scenach świata?
PIOTR: Mi się wydaje, że nasz czas już przeminął. Tak.
JAGODA: Już za późno.
PIOTR: PESELa się nie oszuka.
JAGODA: No, a wcześniej niestety każdy miał inną pracę.
PAWEŁ: Nasza światłość już przeminęła. Tutaj jest iskierka w tunelu.
MAGDA: Jest światło nadziei. Dziękuję Wam bardzo serdecznie, życzę Wam powodzenia. No i oczywiście do usłyszenia na koncertach.
JAGODA, PIOTR i PAWEŁ: Do usłyszenia.