Bzowscy
Rodzina Bzowskich to artystyczny mikrokosmos łączący różne dziedziny sztuki: muzykę, plastykę i taniec. Tworzą zgrany zespół, który mimo różnic w dziedzinach twórczości, łączy wspólna pasja do kultury i muzyki. Każde z nich wnosi coś od siebie: Michał wnosi profesjonalizm i doświadczenie sceniczne, Monika inspirację i wrażliwość plastyczną, a dzieci entuzjazm, świeżość i potencjał rozwoju.
OSOBOWOŚĆ I PASJE
Monika Bzowska – mama, artystka plastyk, miłośniczka muzyki filmowej i etnicznej, otwarta na różnorodność stylistyczną.
Michał Bzowski – tata, zawodowy puzonista, kapelmistrz orkiestry dętej, pasjonat muzyki klasycznej i filmowej, kolekcjoner instrumentów.
Szymon „Szymek” Bzowski – syn, uczeń szkoły podstawowej i szkoły muzycznej (puzon), pasjonat marszowych i orkiestrowych brzmień.
Liliana „Lila” Bzowska – najmłodsza córka, miłośniczka tańca, marzy o grze na skrzypcach, bardzo wrażliwa i artystyczna.
DOŚWIADCZENIE
Rodzina ceni sobie wychowanie przez muzykę, które rozwija zarówno intelektualnie, jak i emocjonalnie. Dzieci od najmłodszych lat są umuzykalniane, mają kontakt z instrumentami, a wspólne „dyskoteki domowe” budują więzi i wzmacniają radość bycia razem. Rodzice dbają nie tylko o rozwój talentów, ale również o budowanie wrażliwości i współpracy wartości, które Michał przenosi z doświadczeń orkiestralnych na życie rodzinne.
Michał, choć nie z rodziny muzycznej, sam stworzył swoją muzyczną drogę, dzięki lokalnej orkiestrze i wsparciu społeczności. Dzięki muzyce zwiedził wiele krajów i nawiązał międzynarodowe przyjaźnie. Rodzina jest otwarta na nowe doświadczenia, traktują udział w projekcie jako wyzwanie i przygodę. Są świadomi swoich mocnych i słabszych stron, ale zawsze gotowi do współpracy i nauki.
MUZYKA DLA NICH TO
Muzyka w rodzinie Bzowskich jest stałym i naturalnym elementem codzienności towarzyszy im w domu, w samochodzie, w zabawie, a nawet przy pracach domowych. Dla dzieci to forma zabawy i samorozwoju, dla rodziców to sposób budowania relacji, motywacji i wspólnego spędzania czasu. Dom pełen jest instrumentów: od puzonu, przez trąbkę, po przeszkadzajki dla dzieci. Ulubione gatunki muzyczne: Michał to klasyka i muzyka filmowa (John Williams), Monika muzyka filmowa (Hans Zimmer), etniczna, alternatywna, Szymon marsze i utwory instrumentalne (oraz np. "Espresso Macchiato"), a Lila to taniec do znanych melodii.
PODSUMOWANIE
Rodzina Bzowskich to artystyczna, pełna pasji i empatii rodzina, w której muzyka odgrywa centralną rolę jako narzędzie wychowawcze, forma komunikacji i sposób na wspólne spędzanie czasu. Ich historia pokazuje, że pasję można zaszczepić niezależnie od tego, skąd się pochodzi, a wspólne muzykowanie może być źródłem radości, współpracy i głębszego zrozumienia siebie nawzajem. Ich udział w projekcie to nie tylko występ, to manifest artystycznego i rodzinnego stylu życia. W domu Bzowskich muzyka jest wszędzie od porannych dźwięków do wspólnych „dyskotek” z „Chicken Dance” czy muzyką filmową w tle. Ich dom to przestrzeń pełna instrumentów, śmiechu i artystycznych eksperymentów. Udział w projekcie to dla nich przygoda, wyzwanie i szansa na pokazanie, że muzyka łączy pokolenia, rozwija emocje i zbliża ludzi.
Wywiad z rodziną [audio]
-
Wywiad z Bzowskimi z SarnowaMagdalena Hak
Wywiad z rodziną
Zapraszamy na wywiad z uczestnikami projektu Rodzinne muzykogranie. Projekt realizowany przez Gminny Ośrodek Kultury Gminy Psary dofinansowano ze środków budżetu państwa, program rządowy Edukacja kulturalna 2025, finansowany ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z funduszu promocji kultury państwowego funduszu celowego.
MAGDA: Witam was bardzo serdecznie. Dzisiaj troszeczkę poopowiada o sobie rodzina Państwa Bzowskich. Jakbyście się mogli przedstawić pokrótce to byłoby fajnie?
SZYMON: Szymek, Szymon.
MONIKA: Możesz powiedzieć do której klasy chodzisz?
SZYMON: Pierwsza B skończyłem niedawno, druga B teraz będzie.
MONIKA: Dobra, ja jestem Monika Bzowska. Nie skończyłam żadnego kierunku muzycznego. Z pasji i z wykształcenia jestem artystą plastykiem, ale lubię oczywiście inspirować się muzyką podczas malowania.
MICHAŁ: Ja jestem Michał i jestem puzonistą. Mam drugi stopień w szkole muzycznej z puzonu. Jestem też teraz kapelmistrzem orkiestry dętej w Wojkowicach Kościelnych. No i muzyka jest ze mną od dawna, szczególnie właśnie ta instrumentalna.
SZYMON: Ja też puzon. Skończyłem niedawno pierwszą klasę.
MAGDA: Super. Jest tutaj z nami jeszcze najmłodsza członkini waszej rodziny, która ma na imię...?
MONIKA: Powiesz Lili? Lilusia się wstydzi... To ja może mogę przedstawić? Lila. Lilusia uwielbia tańczyć.
MAGDA: Czyli jesteście rodziną artystycznie uzdolnioną od plastyki, muzyki po taniec, tak?! Bardzo się cieszymy, że weszliście do naszego projektu. To powiedzcie w takim razie, jakiej muzyki słuchacie najczęściej? Jakie gatunki do was przemawiają?
SZYMON: Ja to takie gatunki marszowe lubię.
MAGDA: Czyli stricte takie orkiestrowe.
SZYMON: A „Ekspresso macchiato” to będzie jaka?
MAGDA: To chyba jakiś pop, tak? Czyli muzyka rozrywkowa. Super, starszyzna familii?
MICHAŁ: Ja to właśnie z racji tego instrumentu, to od zawsze właśnie muzyka instrumentalna, tak właściwie począwszy od tych klasycznych utworów, epoki klasycyzmu, po te symfonie-nie symfonie, powiedzmy, że tak bardziej z racji wykształcenia. A dla przyjemności to muzyka filmowa, ta współczesna - John Williams najbardziej tak mi się wydaje i głównie muzyka instrumentalna.
MONIKA: No ja dosyć lubię mieszać gatunki muzyczne. Bardzo mnie inspiruje też muzyka filmowa, zaraził mnie Michał muzyką filmową. Hans Zimmer akurat uwielbiam, również muzykę etniczną, alternatywy troszeczkę… Czasami też mocniejszej muzyki słucham. To zależy od tego, jaki jest mój nastrój, czasami w jaki klimat chce wejść, więc to czasami bywa pop, a czasami muzyka filmowa. Chociaż do samego malowania najczęściej muzyka filmowa jednak mi towarzyszy.
MAGDA: A czy w domu macie jakieś takie gatunki muzyczne, ulubione piosenki, które słuchacie wszyscy całą rodziną chętnie? Czy raczej każdy zamyka się gdzieś w swoim zaciszu i słucha tego swojego ulubionego?
SZYMON: No ja to raczej utwory,nie piosenki, instrumentalne. Piosenka, utwór to to samo. My chyba takich nie mamy.
MONIKA: Chociaż słuchamy po melodii. Od początku puszczaliśmy.
SZYMON: Tak. „Espresso...” to też przynajmniej trzy osoby, bo ja lubię, ty lubisz i Lila.
MONIKA: Często słuchamy też w aucie, no nie Szymuś?
SZYMON: Tak.
MONIKA: „Piraci z Karaibów” długo was inspirowali, to właśnie apropos muzyki filmowej. To też w samochodzie nam towarzyszy – i „Piraci z Karaibów” ...
SZYMON: Jeszcze potem był „Kot w butach”.
MONIKA: Muzyka z „Kota w butach”. Od początku, jak się pojawiły dzieciaki no to po melodii i wspólne takie powiedzmy umuzykalnianie w domu, bo instrumentów nam nie brakuje, więc i w domu również bawiliśmy się instrumentami.
MICHAŁ: Ale żeby nie było, że tacy jesteśmy trochę zaszufladkowani - mamy taką tradycję, że czasami sobie robimy w domu dyskoteki, wtedy puszczamy sobie coś bardziej...
MONIKA: No właśnie stąd może to „Espresso...” i taki „Crazy Frog”...
MICHAŁ: Crazy Frog i co tam później pójdzie na playliście.
SZYMON: No może być tak, co pójdzie to bierzemy.
MONIKA: Albo „Chicken Dance” (śmiech). Najśmieszniejszy jest Chicken Dance, nie?
SZYMON: Tojest fajne. Takie śmieszne lubimy.
MONIKA: Dyskoteki robimy.
MAGDA: Opowiedzcie trochę o tych instrumentach, które u was w domu królują, na których gracie, które was inspirują? Puzon...to już wiemy, a inne?
SZYMON: To tak, dwa razy puzon, jeśli chodzi o te głosy, to puzon, a tutaj u Lili to skrzypce idą.
MICHAŁ: Lilusia chciałaby grać na skrzypcach, przymierza się powoli do szkoły muzycznej, takie chęci wyraża.
MONIKA: Nie wiemy, jak w praktyce to wyjdzie, bo widać nieśmiała jest, ale zobaczymy czy bardziej taniec czy jednak muzyka. Natomiast instrumenty to Michał ma kolekcję, może się pochwalić.
MICHAŁ: Tak, no bo oprócz puzonu, gram jeszcze na tenorze. To jest taki dęty, blaszany instrument, może mniej znany, niektórzy go znają jako eufonium. Mam też tubę basową w domu... Mamy też trąbkę kieszonkową, bo Szymeczek chciał na początku na trąbce grać. No to spróbowaliśmy na trąbeczce grać. Gdzieś tam w szafie leży flet, bo kiedyś miałem taki moment, że byłem zmęczony noszeniem tych ciężkich instrumentów. Jednak tuba waży sporo i żeby się przemaszerować z tym parę kilometrów to trzeba się namęczyć i pomyślałem sobie: a na flecie się nauczę grać, ale nie jest takie proste. Potrzeba dużo czasu, żeby opanować te wszystkie instrumenty. Czy coś jeszcze? Kiedyś na klarnecie się próbowałem jeszcze nauczyć grać. No to tam jedną czy dwie melodyjki potrafiłem zagrać proste. I tak mamy po prostu taką kolekcję. Dużo takich malutkich perkusjonalia mamy w domu. Mamy cymbałki i grzechotki.
MONIKA: Takie przeszkadzajki...
MICHAŁ: Przeszkadzajki wszelkiego typu do zabaw nam służyły.
MAGDA: A powiedzcie mi jak zaczęliście wspólnie grać? Czy to był jakby taki naturalny proces u was w domu, z racji tego, że Michał muzykujesz to dzieci też się zaczęły interesować?
SZYMON: Najpierw to tata przyszedł grać na puzonie, ja chciałem na trąbce i na puzon przyjęli, a potem Lila na skrzypce poszła.
MONIKA: No jeszcze nie poszła, jeszcze się nie zaczęła uczyć, no ale ambicje są. No ja powiem tak, wielokrotnie byłam namawiana przez męża, żeby włączyć się do orkiestry. Nawet próbowałam na trąbce co nieco, jeszcze zanim zostałam mamą, ale potem macierzyństwo mnie już porwało całkowicie i zweryfikowało. Natomiast oczywiście zawsze wspieram i będę wspierać orkiestrę i jakiejkolwiek takie muzyczne działania Michała. No teraz już muszę dopingować synowi, jeśli Lila pójdzie też w tą stronę, to oczywiście też będą dopingować. Na każdy koncert pójdę i będę oklaskiwać, będę was wszystkich słuchać także macie najwierniejszego fana.
SZYMON: Oprócz ciebie...
MONIKA: Dokładnie.
SZYMON: Bo ty nie grasz.
MONIKA: No, ja lubię śpiewać. O może tak. Próbowałam śpiewać, był taki mały, drobny epizod w moim życiu.
SZYMON: Możesz śpiewać.
MONIKA: Zobaczymy.
SZYMON: Na tym koncercie ty może będziesz śpiewać.
MONIKA: Zobaczymy, ale przymierzałam się do śpiewu. Czy to mi wychodzi to już oddaje tutaj pod opinię specjalistom. Także nie mam odwagi oceniać.
MAGDA: Muzyka jest ważnym elementem waszej rodzinie, bo buduje, pomaga wam budować takie bardziej ścisłe relacje między wami?
MICHAŁ: Zdecydowanie tak. Jest to coś co pojawia się praktycznie codziennie. Czy to w chwilach radosnych, czy mniej radosnych czy przy zmęczeniu, warto puścić sobie jakieś znane, lubiane utworki i posłuchać, chwilę się odprężyć. A i czasami wiadomo to motywuje też do działania. Tak? Choćby takie przyziemne rzeczy robić, założyć słuchawki i na miotle polatać w domu.
MONIKA: No to akurat ja... (śmiech). Słucham od czasu do czasu, takiej właśnie dynamicznej muzyki, żeby mnie właśnie zmotywowała do działania. Uważam zresztą, i wydaje mi się, że to już jest zbadane przez naukowców, że muzyka to też fale odbierane mózgiem i tak samo możemy się nastawić do pracy bardziej…, nie?
MAGDA: Powiedzcie mi, bo u Szymona i Lili wiemy, że ta muzyka od dzieciństwa im towarzyszy. A jak było u was w rodzinie? Głównie pytanie do ciebie Michał, bo ty tutaj jesteś profesjonalnym muzykiem. Jak to było u ciebie w domu? Czy to też było przekazywane tak z pokolenia na pokolenie, czy wyłamałeś się gdzieś z tego schematu?
MICHAŁ: Nie, ja się wyłamałem, bo rodzice nie grali. Było, że mama coś z tatą na gitarze próbowała, ale to ja o tym nie wiedziałem, dopiero potem wyszło. Ja pochodzę z Wojkowic Kościelnych, no i w Wojkowicach od ponad 30 lat jest orkiestra dęta. I to polegało na tym, że tam w szkole ktoś mówił, że gra. Chodź Michał, chodź Michał, pójdziemy, pouczymy się, tam uczą. Był pan Józef, który uczył dzieciaki grać na instrumentach. No i poszedłem z kolegą po prostu z klasy, a jego kuzynka już grała jakiś czas, ona jego zachęciła i to tak na tej zasadzie tam działało. Od słowa do słowa zbierała się ekipa, uczyliśmy się wspólnie. Wspólnie się czas spędzało i tak to się zaczęło. Potem poszedłem na ognisko muzyczne, potem do szkoły muzycznej, tą szkołę już skończyłem i tak już zostało. I kawał świata się dzięki tej muzyce też zwiedziło, bo orkiestra wyjeżdżała i na Węgry i w Chorwacji byliśmy i ze szkołą muzyczną do Francji pojechaliśmy.
MONIKA: I we Włoszech też.
MICHAŁ: Tak byłem we Włoszech. We Włoszech poznaliśmy kolegę klarnecistę, który pochodził z Malty, to potem na wakacje na Maltę się poleciało odwiedzić go. I ta muzyka... taki drobny element w życiu,a potrafił ustawić horyzont i kierunek życia, naprawdę potrafił ustawić. Tym bardziej, mimo tego, że to nie jest dla mnie zawód, zajmuję się zupełnie czymś innym, ale taki drobny element, a ukierunkowuje moje życie.
MAGDA: Udział w tym projekcie będzie dla Was wyzwaniem? Sprawdzeniem swoich możliwości? Fajną przygodą?
SZYMON: Fajną przygodą to może być.
MICHAŁ: Może być przygodą, na pewno.
MAGDA: Szymon, to będzie Twój debiut na scenie? Jak będą już koncerty, to już miałeś ze sobą sceniczne występy?
SZYMON: Dwa miałem. Dwa. Jeszcze w przedszkolu miałem, ale tak na instrumencie to dwa.
MAGDA: A Wy jak traktujecie udział w tym projekcie? Jako wyzwanie, sprawdzenie się?
MONIKA: Dla mnie na pewno wyzwanie, bo troszeczkę jestem jednak z innego świata. Oczywiście muzyka inspiruje, ale jakby nie uprawiam jej na co dzień, tylko jestem takim odbiorcą muzyki. Natomiast dla mnie to będzie wyzwanie na pewno, ale i przygoda.
MICHAŁ: Będzie wyzwaniem i przygodą, żeby zaprezentować coś, co będzie ciekawe w odbiorze, a jednocześnie dopasowane do wszystkich nas, żebyśmy się wszyscy dobrze bawili.
MONIKA: Lilcia też…
MAGDA: Macie jakiś koncept swoich występów, podzielone role? Kto za co będzie tutaj odpowiadał? Monika, Ty będziesz śpiewać, rozumiem? Czy jeszcze to jest nieokreślone?
MONIKA: Tak jak mówię, takie moje ambicje są i takie plany. Natomiast będę musiała na pewno poćwiczyć nad czystością śpiewu, to tutaj się oddaję w ręce profesjonalisty. Tu będą na pewno instrumentalne popisy na puzonach. A Lila, zatańczysz? Tak? I zagrasz? Lila kiwa, że tak.
MAGDA: To wygląda na to, że szykuje nam się iście takie artystyczne, widowiskowe show z waszym udziałem. Zadbacie o każdy aspekt dobrego wydarzenia kulturalnego, muzyka, śpiew, taniec. Super, bardzo się cieszymy. To powiedzcie mi jeszcze, dlaczego warto grać? Dlaczego warto wspólnie muzykować, pielęgnować tę pasję, zaszczepiać w dzieciach tą miłość do muzyki, w ogóle do kultury, do sztuki, do artyzmu takiego szeroko pojętego?
MICHAŁ: Mówi się, że muzyka rozwija umysł i poszerza horyzonty, polepsza percepcję, uwrażliwia na drugiego człowieka. Dzięki muzyce możemy poznawać mnóstwo przeróżnych ludzi. Dzięki temu też uczymy się ich akceptować i przebywać wspólnie, docieramy się, uczymy się siebie nawzajem. Możemy dzięki muzyce odwiedzać różne miejsca.
MONIKA: No tu na pewno ta współpraca. Jeśli tutaj ma Michał doświadczenie w orkiestrze, no to orkiestra jeśli nie ma dobrej współpracy, to też nie ma dobrych koncertów. Źle będzie grała, tak? Więc tutaj indywidualizm owszem bywa, jacyś wirtuozi, jakieś można mieć solówki, ale jednak jeśli już się tworzy tą orkiestrę, no to każdy musi wiedzieć, jaką gra rolę, co gra, w którym momencie wchodzi. Więc to też na pewno uczy współpracy, tak i tutaj w przypadku dzieciaków, no i właśnie uwrażliwia. Nauka instrumentu też powoduje, że obydwie półkule mózgu współpracują, więc to jest jak najbardziej wskazane w okresie rozwoju dziecięcego.
MICHAŁ: Tak jeszcze pragmatycznie, na rozmowach o pracę, jak jest pytanie o hobby, jak mówię, że gram na puzonie, to ta rozmowa potem się rozwija, okazuje się, że po drugiej stronie też są muzycy, którzy kiedyś grali albo śpiewali, albo dalej to robią. Jest o czym pogadać i naprawdę jest to też taki pragmatyczny aspekt, tak?
MAGDA: Takie sztampowe hasło, ale muzyka łączy?
MONIKA: Dokładnie, tak. Człowiek, który ma pasję już jest taki mały plus, nie?
MAGDA: A myśleliście, co chcielibyście zagrać, nagrać w profesjonalnym studiu, bo to jest jak gdyby kulminacja tego projektu, nagroda w nim? Czy to jeszcze jest daleka przyszłość?
MICHAŁ: Daleka przyszłość.
MONIKA: Chyba największy problem miałam z tym pytaniem, powiem szczerze. Ja tu już bym oddała tą profesjonalną płytę muzykom.
MICHAŁ: Ale tak, z racji naszego miejsca teraz na linii czasu, myślę, że to byłoby coś dla dzieci, o dzieciach, z dziećmi.
MONIKA: Myślę, że to w trakcie. Jeśli udałoby się przejść ten pierwszy etap, czy kolejne etapy, no to wtedy trzeba będzie poważnie nad tym się zastanowić. Ale póki jesteśmy dopiero na wstępie całego projektu, no to jeszcze takich koncepcji nie mamy.
MAGDA: Super. W takim razie, Szymon, może masz kilka słów, tak na zakończenie, podsumowanie, może chcesz powiedzieć, zachęcić jakoś potencjalnych głosujących na Was, coś im ciekawego przekazać jeszcze?
SZYMON: Nie mam.
MAGDA: Wszystko... pytania wyczerpały temat. Dziękuję Wam bardzo serdecznie w takim razie i do usłyszenia na koncertach.
MONIKA: Dziękujemy bardzo.
MICHAŁ i SZYMON: Do usłyszenia.